„Corpus Hermeticum” jest trzecim krążkiem opolskiego black metalowego projektu, którym kieruje Moloch. Każdy, kto dobrze zna ten twór muzyczny i któremu do gustu przypadło poprzednie wydawnictwo „IHS” nie zawiedzie się na nowym materiale, wręcz przeciwnie. „Corpus…” pozostaje naturalną kontynuacją swojego poprzednika, idąc jeszcze bardziej w kierunku „nowoczesności”, jednak z dużym „szacunkiem” do tradycji black metalowego grania.

W czasach, kiedy w black metalu powiedziano już prawie wszystko, a ostatnie „trendy” wskazują na silną potrzebę przywracania starego, surowego i obskurnego brzmienia, Moloch na nowym wydawnictwie zrobił coś zgoła innego. Nie ma tu mowy o jakimś „niedopracowaniu”, od pierwszych minut słychać, że każdy element składowy ma swoje uzasadnione miejsce w całości i został dopieszczony w najdrobniejszym szczególe. Brzmienie i produkcja to jedna z największych zalet tego materiału. Mimo, że nowa „moda” bm silnie nawiązująca do prostoty i korzeni gatunku miewa swoje „przebłyski”, to ja mimo wszystko preferuję i zwracam uwagę również na, nazwijmy to, „techniczną” stronę muzyki. No a w tym przypadku czuwała nad nią bezapelacyjna polska czołówka – materiał był nagrywany w Red Dragon Studio i Hertz Studio, natomiast miksem i masteringiem zajął się Arek Malczewski. Podobnie jak poprzednio, w nagraniach udział wzięli muzycy Devilish Impressions, bębny nagrał Icanraz, a gitary Quazarre. Gościnnie na płycie pojawia się Hal (Vader), udzielając się wokalnie w utworze „In The Mouth Of Madness”. Kompozycja tytułowa została wykończona świetną solówką nie przez kogo innego, jak gitarzystę Mercyful Fate i King Diamond – Mike’a Wead’a (!).

„Corpus Hermeticum” nie jest typową black metalową gonitwą, pełno tu zwolnień i spokojniejszych momentów, jest również miejsce na atmosferę, którą budują głównie gitary. Muszę przyznać, że to one stanowią kolejny z najmocniejszych punktów tego albumu. Takie kompozycje, jak „I Am Legend”, „Against All Heresies”, „Twilight Of The Idols”, “The Seventh Sermon To The Dead” czy “This I Command!” dobrze to pokazują. Nie wspominając o utworze tytułowym, z udziałem rzeczonego Mike’a Wead’a – “Corpus…” na pewno wyróżnia się na tle innych kompozycji. Materiał jest bardzo spójny, każdy z dziewięciu numerów wnosi coś świeżego do całości. Wszystko spaja solidna rytmiczna „konstrukcja”, no ale w przypadku Icanraz’a to wręcz oczywiste.

Nowa propozycja Molocha powinna przypaść do gustu zarówno tym, którzy cenią klasyczne rozwiązania w bm, jak również tym, którzy szukają nowoczesnych elementów. Kompleksowość brzmienia, „soczystość” instrumentarium, ciekawe kompozycje, klimat. Tak najkrócej można scharakteryzować „Corpus Hermeticum”. To materiał, który umacnia pozycję Zorormr w polskim, ale nie tylko, bm. Polecam!