„Black metal zawsze był częścią Deathstars”

To już drugi taki album w tym roku, który całkowicie zmienił moje podejście do zespołu. Industrialni Szwedzi z Deathstars wydali niedawno swoją najlepszą płytę „The Perfect Cult”. Tak, z pełną odpowiedzialnością mogę to stwierdzić. Brzmienie powala, a kompozycje wciągają do tego stopnia, że nie mam dość i odtwarzam „w zapętleniu”. I to nie tylko muzyka dla tych, którzy lubują się w industrialnym graniu. Jest w niej również „gotycki duch” i „black metalowy mrok”. Z jednej strony przebojowa i chwytliwa, z drugiej ma w sobie ogromną moc i ciężar. Nigdy wcześniej nie mogłam przekonać się do Deathstars, ale „The Perfect Cult” mnie oczarował i uzależnił od siebie. Jesienią grupa wyrusza w długą trasę promującą nowe wydawnictwo, pod koniec października wystąpią w krakowskiej Fabryce. Nie wyobrażam sobie nie być na tym koncercie! W związku z premierą nowego albumu nadarzyła się okazja rozmowy z mózgiem zespołu, Nightmare’m. Bez wahania skorzystałam. Kompozytor, gitarzysta, klawiszowiec, inżynier dźwięku, były muzyk kultowego Dissection, lider i założyciel Deathstars. Nie boję się użyć tego słowa – muzyczny geniusz. A przy tym inteligentny i dowcipny facet. W krótkiej rozmowie o nowej płycie i koncertach – Nightmare!

 

Marlena Darocha: Witaj! Na początek, gratuluję bardzo dobrego albumu! „The Perfect Cult” zbiera wiele pozytywnych recenzji, a wasi fani również wydają się być nim zachwyceni. Jakbyś go w skrócie scharakteryzował?

Nightmare: Bardzo dziękuję! Cieszę się, że ci się podoba. To album, w który trudniej się wgryźć, głębszy i bardziej subtelny. Pod niektórymi względami jest przeciwieństwem poprzedniego albumu, mimo, że oczywiście są podobne utwory takie jak „Ghost Reviver”, „All the Devil’s Toys”, „Explode” czy „Fire Galore”. Jest to jednak bardzo introwertyczny album, odzwierciedlający nasze życie w tym momencie.

MD: „The Perfect Cult” ma w sobie coś magnetycznego, co sprawia, że masz ochotę go słuchać na okrągło. Jakbyś miał określić jego największą siłę?

N: Rzeczywiście tak jest. Mimo, że nie jest taki „otwarty”, kiedy zaczynasz go słuchać, zaczyna cię wciągać coraz bardziej i bardziej. Dostrzegasz w nim różne nowe rzeczy. Myślę, że to siła dojrzałości.

MD: Słuchając nowego materiału odnosi się wrażenie, że brzmi „żywiej” i bardziej naturalnie niż wasze poprzednie albumy. Brzmienie jest jakby mniej „syntetyczne”. Czy takie właśnie było wasze zamierzenie?

N: Tak, takie było założenie od początku, żeby uzyskać bardziej organiczne brzmienie. Więcej żywej perkusji, żywe klawisze, zsamplowane realistyczne wersje instrumentów, stringi, etc. Spędziłem dużo czasu nad łączeniem różnych źródeł dźwięku, po to, by w niektórych miejscach muzyka brzmiała jeszcze bardziej prawdziwie.

MD: Opowiedz o powstawaniu nowego materiału. Czy proces produkcji nowego albumu różnił się w stosunku do waszych poprzednich wydawnictw?

N: Właściwie proces pisania muzyki wyglądał tak jak zazwyczaj. Najpierw pracujemy oddzielnie, każdy nad swoimi partiami. Potem spotykamy się i wspólnie siedzimy nad materiałem. Ale tym razem weszliśmy do studia, żeby popracować nad perkusją. W takim przypadku jest trochę inaczej, bo żywe bębny muszą być wcześniej zaplanowane. Kiedy używałem do tego programu, mogłem w każdej chwili wrócić i pozmieniać wypełnienia, czy rytmy, po to, żeby lepiej pasowało do całości. Rodzaj interaktywnej produkcji podczas nagrywania perkusji daje zdecydowanie bardziej solidny fundament, na którym możesz budować brzmienie.

MD: „The Perfect Cult” to przede wszystkim świetne, chwytliwe utwory, którym jednak nie brakuje mocy i ciężaru. Do promocji płyty wybraliście utwór „All The Devils Toys”, do którego powstał teledysk. Swoją drogą, świetny! Powiedz, który utwór z nowej płyty lubisz najbardziej? Ja mam szczególną słabość do wspomnianego „All The Devils Toys” i „Noise Cuts”.

N: Dzięki! Cieszę się, że ci się podoba! Osobiście nie potrafię wybrać jednego kawałka, ale „Track, Crush & Prevail” ze względu na to, że jest nieco słabszy, to w nim lubię. „All the Devil’s Toys” ze względu na jego przystępność. „Asphalt Wings” ze względu na jego mrok i „Bodies” za pewien obłęd.

MD: „The Perfect Cult” jest waszym czwartym wydawnictwem. Powiedz, jak wspominasz pracę nad poprzednimi albumami? Który album uważasz za przełomowy w karierze Deathstars?

N: Nie czuję, żeby jakiś album był ważniejszy od innego. Dla mnie jako muzyka i kompozytora wszystkie albumy coś znaczą i każdy z nich stanowi odbicie danej chwili, w której powstały. Zwykle te, które są najbardziej istotne, to te najbardziej aktualne. Czasem są to pojedyncze kawałki, które zajmują szczególne miejsce w twoim sercu na całe życie.

MD: Waszym nieodłącznym znakiem rozpoznawczym jest wasz image. Mam wrażenie, że przywiązujecie do niego dużą wagę. Powiedz, skąd pomysł na taki wizerunek i co było dla was inspiracją do jego stworzenia?

N: Tak, image to sposób “namalowania” muzyki i przeniesienia jej w inny wymiar, to podkreślenie brzmienia zespołu. Postacie reprezentują nasze osobowości i są sposobem wyrażenia samego siebie, tak samo jak wyrażamy się przez muzykę. Pomysł wziął się z naszego uwielbienia dla zespołów takich jak Kiss, ale także z naszej przeszłości związanej ze sceną black metalu lat 90. Także ten image jest z nami od najmłodszych lat. Makijaż to świetna rzecz, nadaje nowego znaczenia rzeczom.

MD: Trzeba przyznać, że Deathstars ma mocną pozycję oraz jest bardzo charakterystyczny w swoim gatunku muzycznym. Jak mógłbyś określić to, co wasz wyróżnia spośród innych, podobnych zespołów?

N: Jesteśmy bandą cipek z jajami.

MD: Twoje korzenie wywodzą się muzyki black metalowej. Grałeś w zespole Dissection. Powiedz, słuchasz jeszcze tego typu muzyki? Czy twój black metalowy background miał wpływ na tworzenie muzyki w Deathstars? Dlaczego potem postanowiłeś grać industrialny metal?

N: Zdecydowanie tak. Kocham black metal i jest on jednym z moich ulubionych gatunków. Black metal miał wpływ na naszą muzykę i zawsze był częścią Deathstars, nawet jeśli wydaje ci się, że jesteśmy zorientowani na bardziej nowoczesne, pop’owe granie. Deathstars ma czasami mocne pop’owe elementy, które nie grałyby dobrze w black metalu. Nie wiem, postęp w kierunku tego, co gramy był naturalną ewolucją z tego, co robiliśmy. Każdy kiedyś dorasta. To sprawia, że muzyka jest interesująca. Jeśli zatrzymujesz się w jednym miejscu i robisz ciągle te same rzeczy, to staje się to po prostu nudne. Rzeczą naturalną dla mnie było pisać bardziej przystępną muzykę. To zawsze było częścią mnie.

MD: Powiedz, co jest dla ciebie największym źródłem inspiracji do tworzenia własnej muzyki?

N: Szczerze mówiąc, sam już nie wiem. Kiedy byłem dzieciakiem to takie zespoły, jak Kiss i WASP. Kiedy byłem nieco starszy to kapele jak Metallica, Anthrax, później black metalowe zespoły jak Bathory i Darkthrone. Równocześnie zawsze kochałem inne rodzaje muzyki, bardziej klawiszowej, jak Depeche Mode, The Cure. Pop też był zawsze gdzieś blisko mnie, nawet jeśli nie chciałem słuchać takiej muzyki będąc nastolatkiem. Zawsze miałem otwarty umysł i serce na wszystkie rodzaje muzyki. Poza Reggae… Tego nie mogę znieść! (śmiech)

MD: Na koniec porozmawiajmy o koncertach. Jesienią wyruszacie w długą trasę. Przyjedziecie również do Polski. Powiedz, czego możemy oczekiwać po tych koncertach?

N: Jesteśmy bardzo podekscytowani kolejnym przyjazdem do Polski! To będzie nasz pierwszy koncert w Krakowie. Mam Polaka w rodzinie, więc to dla mnie zawsze wyjątkowa sprawa jechać tutaj. Zaktualizowaliśmy nasze koncerty całkowicie, dużo czasu spędziliśmy na próbach, po to aby występy były bardziej energetyczne. Gramy cały materiał, jaki mamy, z powrotem przywróciliśmy niektóre utwory, których nie graliśmy przez chwilę. Odświeżyliśmy także nasze hity, żeby były bardziej aktualne. Zatem będzie bardzo intensywnie i zajebiście! Nie przegapcie tego!!!

MD: Dziękuję ci za rozmowę! Czy chciałbyś coś przekazać polskim fanom Deathstars?

N: Dziękuję za wsparcie!!! (powiedziane po polsku – przyp. red.) Sprawdźcie nasz nowy album „The Perfect Cult” i nie przegapcie koncertu w klubie Fabryka w Krakowie 21 października!!! Poland rules kurwa mać!!!

 

Zdjęcia: Nuclear Blast, Deathstars